Jak wybrać najlepszą pamiątkę z podróży?

GG

Moja sprawdzona metoda na świetne pamiątki z podróży!

Mniej więcej w połowie mojego drugiego pobytu w Rzymie, jak zwykle podczas takich podróży, pojawił się problem pamiątek. Chciałem przywieźć jakieś drobiazgi rodzinie i przyjaciołom, ale nie miałem koncepcji, co to mogłoby być. Zwykle kupowałem zestaw 10 breloczków i systematycznie je rozdawałem. Tym razem chciałem jednak spróbować czegoś nowego. W końcu większość moich bliskich miała już breloczek z Wiecznego Miasta. Po co im drugi?

Zastanawiałem się nad tym dobre pół dnia, siedząc sobie na placu świętego Piotra i popijając przyjemnie lodowatą wodę, którą nabrałem chwilę wcześniej do butelki z pobliskiego kraniku Nasoni. Nie wiem, czy wiecie, ale w Rzymie nikt nie kupuje wody. To znaczy kupuje się jedną butelkę co miesiąc, wypija ją i potem idzie do jednego z kraników, które w Rzymie napotyka się co kilka kroków i napełnia butelkę wodą z akweduktów. Pierwsze Nasoni zaczęto budować w 1874 roku. Woda jest czyściutka, badana 2 (albo 3, już nie pamiętam dokładnie) razy dziennie i cudownie zimna. Cztery takie kraniki znajdują się na placu świętego Piotra, jeden przy Koloseum, Panteonie, bazylice Matki Bożej Większej i w wielu innych miejscach. Przed każdą wyprawą w głąb Rzymu warto zorientować się gdzie po drodze znajdą się kraniki i na tej podstawie gospodarować wodą.

Wróćmy jednak do tematu pamiątek. Przez pół dnia zastanawiałem się, jakie upominki przywieźć bliskim, ale nic sensownego nie przyszło mi do głowy. Niespodziewanie z pomocą przyszła mi przyjaciółka, która napisała do mnie wieczorem na facebooku: „Przywieź mi kamyk z Rzymu”. Na początku wydawało mi się to dziwne. Po co komu kamień? Ona jednak była nieugięta i silnie obstawiała przy swoim pomyśle. Postanowiłem więc, że spróbuję czegoś dla niej poszukać i odtąd, spacerując uliczkami Wiecznego Miasta, szukałem kamyków. Okazało się, że było to znacznie prostsze niż myślałem. Już dwa dni później, gdy przechodziłem obok Koloseum, zobaczyłem nawierzchnię z luźno leżących kamyków, znajdującą się dookoła tego antycznego amfiteatru. Podszedłem do niej i wziąłem pięć. Włożyłem je do torebki foliowej, torebkę wsunąłem do kieszeni plecaka i zupełnie o nich zapomniałem.

2GG

Dopiero po powrocie do domu przypomniała mi o nich przyjaciółka. Z miną dumnego zwycięzcy podarowałem jej jeden z nich. Sprawiło jej to naprawdę niesamowitą radość! Nie mogłem tego wtedy zrozumieć. Wyjąłem resztę z plecaka i położyłem na komodzie w moim pokoju. Minęło kilka tygodni, podczas których zupełnie o tym nie myślałem. Pewnego poranka, gdy piłem gorącą, czarną kawę i czytałem gazetę, spojrzałem bezmyślnie na kamyki i nagle mnie olśniło. Poczułem, jakbym zabrał ze sobą część Rzymu! Chiński breloczek czy kubeczek mogą nam przypominać o tym, gdzie byliśmy, ale kamyk jest CZĘŚCIĄ tego miejsca. Dzięki tym kamyczkom mam Wieczne Miasto w pokoju.

Wtedy zrozumiałem, że bez sensu jest wydawać kilkanaście euro na kilka breloczków, czy jeszcze więcej na kilka kubków. Bez sensu jest kupować tandetne badziewia, gdy mogę zabrać z miejsca, które odwiedzam, jego cząstkę. Dla nikogo w Rzymie nie ma większej różnicy, czy na nawierzchni z kamyków jest ich 10 456, czy 10 451. To tak jakby wziąć trochę piasku z Sahary. Dla mnie zaś to część miejsca, w którym tak cudownie spędziłem dwa tygodnie.

Dlatego polecam każdemu z Was zabrać do domu jako pamiątkę jakiś mały kawałeczek miejsca, które odwiedziliśmy. Może to być kamyk, muszelka z plaży, kwiatek z górskiej drogi, czy cokolwiek innego, co Wam się spodoba. Ciekawym pomysłem jest np. kolekcjonowanie gazet z różnych miejsc świata. To szczególnie fajna opcja, jeśli jesteście gdzieś za granicą. Numer dziennika z odległej krainy sprzed trzydziestu lat może kiedyś robić furorę wśród Waszych wnucząt, a Wam samym przywołać piękne wspomnienia młodości. Taka pamiątka znaczy o wiele więcej niż chiński kubek.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *