Jak nie zgubić się na Manhattanie?

Manhattan z Empire State building 1 - z podpisem

Jak bezproblemowo poruszać się po centrum Nowego Jorku?

Gdy pierwszy raz jechałem do Nowego Jorku, moim głównym celem było doświadczenie Manhattanu. Tak naprawdę sam nie wiedziałem, dlaczego wydawał mi się on tak niezwykłym miejscem. Być może było to spowodowane oglądanym przeze mnie namiętnie serialem „Przyjaciele”, którego akcja dzieje się przede wszystkim właśnie tam. Choć bardzo chciałem wyruszyć w głąb Manhattanu i poczuć na własnej skórze, jak żyją mieszkający tam ludzie, trochę się tego obawiałem. Nowy Jork onieśmiela jak chyba żadne inne miasto. Nie był to mój pierwszy wyjazd zagraniczny, ale czułem się wyjątkowo niepewnie. Zastanawiałem się, jak odnajdę się w tej miejskiej dżungli.

Moja baza wypadowa znajdowała się w niewielkim pokoiku na Staten Island. Stamtąd chciałem dostać się na Manhattan. Pierwszego dnia mojego pobytu w Nowym Jorku postanowiłem ogólnie nieco się rozejrzeć i zobaczyć Empire State Building. Najpierw więc wsiadłem do pociągu, którym za darmo można jeździć po wyspie, na której mieszkałem. To bardzo popularny środek transportu na Staten Island wśród osób, które codziennie jeżdżą do pracy na Manhattanie. Podobnie jak oni, wybrałem kierunek St.George. Mieści się tam port, z którego co pół godziny odpływają promy na najsłynniejszą wyspę Nowego Jorku.

Aby dostać się na prom Staten Island Ferry, który płynie ze Staten Island na Manhattan, musiałem jednak zaopatrzyć się w bilet na metro. Tylko w taki sposób można dostać się na pokład. Wcześniej zrobiłem rozeznanie w tym zakresie (bardzo to polecam przed każdą wyprawą za granicę) i doszedłem do wniosku, że najbardziej opłacało mi się kupić bilet tygodniowy. Posiadając taki bilet, możemy przez określony czas jeździć dowolną ilość razy metrem. Aby to zrobić, musiałem najpierw nabyć Metro Card, czyli specjalną kartę do metra, którą można dostać za zaledwie 1$ w jednym z automatów, które licznie występują na wszystkich stacjach. Na tę kartę możemy kupić bilet tygodniowy za 31$ lub miesięczny 116,50$. Po zaopatrzeniu się w wejściówkę na metro, wszedłem na górny pokład łodzi i błyskawicznie przeszedłem na lewą stronę. Prom Staten Island Ferry jest bowiem nie tylko znakomitym środkiem transportu, ale również wspaniałym sposobem na oglądanie najsłynniejszej wyspy Nowego Jorku z wody. Stojąc przy barierce po lewej stronie pokładu, widzimy takie obrazy:

Widok na New Jersey, Manhattan i Brooklyn z portu na Staten Island.
Widok na New Jersey, Manhattan i Brooklyn z portu na Staten Island.
Widok na Manhattan i port, w któym cumują promy ze Staten Island.
Widok na Manhattan i port, w którym cumują promy ze Staten Island.

Dla samych tych widoków warto przepłynąć się tam i z powrotem promem, nawet jeśli nie macie powodu, aby odwiedzić Staten Island. Polecam to zwłaszcza wieczorem, gdy zachodzi słońce lub po zmroku, gdy okna wieżowców Manhattanu świecą tysiącem świateł. To naprawdę niesamowite przeżycie. Podczas moich siedmiu kursów zrobiłem setki, jeśli nie tysiące zdjęć. Zdecydowanie było warto, bo dziś patrząc na te obrazy, przypominam sobie tamte magiczne chwile. I wiem, że już niedługo wrócę do tego niezwykłego miasta…

Wróćmy jednak do mojej pierwszej wyprawy na Manhattan. Na razie podróż nie była zbyt trudna. Dopłynąłem już na Manhattan i znalazłem się na jego południowym krańcu. Tuż obok portu znajdowała się stacja metra Whitehall St Station. Postanowiłem więc skorzystać z tygodniowego biletu i podróżować dalej metrem. Najsłynniejsza dzielnica Nowego Jorku przypomina wielką, prostokątną szachownicę. Jest ona długa, ciągnie się 21,6 kilometrów z północy na południe i bardzo wąska – w najszerszym miejscu ma zaledwie 3,7 kilometra. Wzdłuż Manhattanu biegną długie aleje, a w poprzek – dużo krótsze ulice. Aleje są równoległe wobec siebie i prostopadłe w stosunku do ulic (które też są wobec siebie równoległe). Ponadto aleje i ulice są w większości ponumerowane. Oczywiście nie wszystkie (jak np. aleja Broadway), ale zdecydowana większość.

Dlatego poruszanie się jest tam banalnie proste. Jeśli jesteś np. na rogu 7 alei i 34 ulicy, a chcesz zobaczyć Empire State Building, który mieści się przy 5 alei, między ulicą 33, a 34, musisz zorientować się, w którą stronę zmniejszają się numerki alei (czyli podejść do następnego skrzyżowania, do którego dojdziesz w 2-3 minuty) i podejść 2 aleje do dołu. To o wiele prostsze niż zapamiętywanie skomplikowanych nazw ulic lub zwiedzanie z głową w mapie.

Nie tylko poruszanie się pieszo jest bardzo proste, ale również jazda metrem. Linie nowojorskiego metra poruszają się z północy na południe i z powrotem, czyli wzdłuż alei. Ja byłem w południowej części Manhattanu, a Empire State Building znajdowało się w części środkowej. Musiałem więc podjechać kilka stacji na północ. Wybrałem linię R, która biegnie pod aleją Broadway i z której można wysiąść blisko celu mojej podróży – na stacji 34 Street – Herald Sq Station. Jazda metrem jest tak prosta dlatego, że nazwy przystanków zawierają w nazwach numery ulic, podobnie jak w moim przypadku. Chciałem dojść na róg 5 alei i 33 ulicy. Dlatego wysiadłem na stacji na ulicy 34. Stamtąd miałem mniej więcej 4 minuty drogi do Empire State Building. Trudno się w tym pogubić. Nawet gdybym zaspał i przegapił tę stację, mogłem spokojnie wysiąść później i podjechać w odwrotnym kierunku.

Cel mojej podróży ma wysokość 381 metrów (lub 443,2 metra, jeśli liczymy również antenę na dachu) i jest najwyższym budynkiem w Nowym Jorku. Ma 103 piętra. Na 86 znajduje się obserwatorium, z którego co roku prawie 4 miliony ludzi ogląda piękną panoramę miasta. Bilety wstępu są dosyć drogie. Dla dorosłych koszt wejścia na 86 piętro kosztuje 32$, a dla dzieci poniżej 12 roku życia – 26$. Warto jednak raz w życiu zdecydować się na taki wydatek, gdyż widoki naprawdę zapierają dech w piersiach. Popatrzcie sami:

 Manhattan z Empire State building 1 - z podpisem

Manhattan z Empire State Building 2 - z podpisem

Wycieczka do Empire State Building była bardzo udana. Chociaż na początku nie byłem pewien, czy uda mi się tam trafić, okazało się, że moje obawy były zupełnie nieuzasadnione. Manhattan to najłatwiejsze do poruszania się dla turystów miasto, w jakim byłem. Tam po prostu nie da się zgubić!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *