Dzieci widzą inaczej

Lotnisko w Amsterdamie - zdjęcie na bloga - z podpisem

O małym gigancie w Amsterdamie.

Gdy byłem małym chłopcem, pojechałem z rodzicami do ZOO. Przejeżdżaliśmy akurat przez Amsterdam i postanowiliśmy zatrzymać się na kilka dni w stolicy Holandii. Choć jest to niezwykle urokliwe miasto, które fascynuje ogromną ilością rowerów, niespecjalnie mnie wówczas interesowało. Byłem zbyt mały, aby docenić tę wyjątkową atmosferę. Oczywiście nie jest to Paryż czy Rzym i nigdy nie umieściłbym Amsterdamu w gronie najpiękniejszych miast Europy, ale bez wątpienia warto spędzić tam kilka dni. Ja jednak się nudziłem, więc rodzice postanowili zabrać mnie do ogrodu zoologicznego.

Podjechaliśmy  kilka przystanków tramwajem i wysiedliśmy nieopodal celu naszej podróży. Kupiliśmy bilety i weszliśmy do środka. Moim oczom ukazało się ogromne zbiorowisko klatek ze zwierzętami. Zrobiło to na mnie niesamowite wrażenie. Byłem zachwycony. Przez kilka godzin chodziłem po alejkach i oglądałem przeróżne zwierzęta z różnych kontynentów. W amsterdamskim ZOO mieszka 900 gatunków zwierząt, więc było co oglądać. W międzyczasie zgłodniałem, więc zaszliśmy do baru i kupiliśmy po hamburgerze z colą i trochę odpoczęliśmy. Tak bardzo mi się spodobało, że postanowiłem, że kiedyś tam wrócę.

Warto powiedzieć, że ZOO w stolicy Holandii (nazywane Natura Artis Magistra) jest jednym z najstarszych istniejących do dziś ogrodów zoologicznych na świecie. Zostało ono otwarte już prawie 180 lat temu (!) w 1838 roku. Oczywiście trochę mu brakuje do wiedeńskiego Tiergarten Schönbrunn, które zostało założone w 1752, ale jest w pierwszej dziesiątce. Dla porównania najstarsze polskie ZOO, znajdujące się we Wrocławiu, otwarte zostało 10 lipca 1865, czyli prawie 30 lat później.

Wielbłąd - gotowe zdjęcie na bloga - z podpisem
Wielbłądy w amsterdamskim ZOO.

Gdy jesienią 2014 roku znowu byłem w Amsterdamie, bez wahania zdecydowałem się odwiedzić Natura Artis Magistra. Chociaż miałem tylko dwa dni, bo przebywałem w stolicy Holandii tylko przez weekend, uczyniłem z ogrodu zoologicznego priorytet. Wybrałem się tam ledwie kilka godzin po ogarnięciu się w hotelu. Znowu podjechałem autobusem, znowu kupiłem bilety, znowu wszedłem i… bardzo się zdziwiłem. ZOO było wyraźnie mniejsze. Wcale nie było duże. Było wręcz małe! Pospacerowałem sobie z godzinkę, zjadłem hamburgera w tym samym barze co prawie dziesięć lat wcześniej i popijając colę przy stoliku uświadomiłem sobie, jak bardzo punkt widzenia zależy od punktu siedzenia.

Oczywiście wizyta była bardzo udana. ZOO w Amsterdamie jest świetnie wyposażone. Mieszka tam wiele wspaniałych zwierząt. Tym razem jednak nie był to ogromny, gigantyczny ogród zoologiczny. Gdy ja się zwiększyłem, on jakby się skurczył. Rzeczywiście Natura Artis Magistra jest niezbyt duże. Ma ono powierzchnię zaledwie 14 hektarów. Jest dużo mniejsze niż warszawskie ZOO, które rozciąga się na 40 hektarach, nie mówiąc już o amerykańskim Ogrodzie Zoologicznym w Columbus (232 hektary), czy kanadyjskim Toronto Zoo (248 hektarów), które są uznawane za jedne z największych na świecie. To niewiarygodne, że kiedyś uważałem je za giganta.

Podróże nie tylko są świetnym sposobem spędzania wakacji, ale też mogą wiele nas nauczyć . ZOO w Amsterdami nauczyło mnie, że punkt widzenia naprawdę zależy od punktu siedzenia. Gdy byliśmy dziećmi, świat wydawał się nam zupełnie inny – duży, szeroki i trochę straszny. Tymczasem nie ma się czego bać : )

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *