Dwie ojczyzny pizzy

Pizza NY - wersja na bloga - z podpisem

Jak smakuje pizza w kraju z którego pochodzi i w kraju, w którym stała się potrawą narodową?

Gdy zaczynałem podróżować, bardzo ekscytowałem się tym, że zobaczę jakiś znany budynek lub miejsce. Do dziś pamiętam, jakie wrażenie zrobił na mnie widok Bazyliki św. Piotra, Manhattanu, Koloseum, czy wieży Eiffla. Czułem, że to coś niesamowitego, że mogę dosłownie dotknąć tych znanych na całym świecie współczesnych (lub starożytnych) cudów świata. Z czasem jednak odkrywałem, że samo patrzenie to mało. Co z tego że zrobię setki zdjęć sławnych budowli? Popatrzę raz, dwa, ewentualnie siedem i co mi to da? Czułem podświadomie, że to bardzo powierzchowne podejście do podróżowania. Ja natomiast chciałem wejść w głąb tego wszystkiego, w głąb świata i w pełni się nim zachwycić.

Po jakimś czasie zrozumiałem, że w podróżowaniu nie chodzi o zwiedzanie, a o doświadczanie miejsca, w którym jesteś. Od tej pory odwiedzam różne miejsca na świecie po to, aby przekonać się, jak żyją jego mieszkańcy. Szybko stwierdziłem, że najlepszym miejscem do poczucia się jak rdzenny członek danej społeczności, jest odwiedzenie pizzerii. Nie był to mój pomysł. Zainspirował mnie do tego Wojciech Cejrowski, który w jednej ze swoich książek napisał, że najlepszym sposobem na zadomowienie się w jakimś dalekim kraju jest przesiadywanie w kawiarni. Ja jednak nie pijam kawy w kawiarni, bo nie cierpię kilkukrotnie przepłacać za coś, co mogę zrobić w domu bez uszczerbku na jakości. Lubię czarną kawę, więc nie potrzebuję tych wszystkich dodatków i syropów, które bariści całego świata tak chętnie wlewają do swoich specjałów. Zupełnie inaczej jest z pizzą. Zrobiłem ją kilka razy w domu, ale z bólem serca muszę stwierdzić, że jest o kilka klas gorsza od tego, co serwują w knajpkach. Nie była zła, dało się ją zjeść, ale jakość była dużo niższa. Dlatego łączę przyjemne z przyjemnym i doświadczam danego miejsca, jedząc w międzyczasie pizzę.

Siłą rzeczy z niejednego pieca jadłem więc pizzę. Może kiedyś napiszę książkę pt. „Pizze świata”. Na razie jednak opowiem Wam o tym, jak smakuje pizza w dwóch najważniejszych dla niej krajach – w kraju z którego pochodzi i w kraju, w którym stała się potrawą narodową. Włochy i USA to dwie nowożytne ojczyzny pizzy. Mało kto wie, że podobne danie znano już w starożytności. Ówcześni Grecy jedli płaskie chleby posmarowane oliwą i czosnkiem oraz posypane ziołami. Stamtąd przepis ten 500 lat przed Chrystusem przywędrował do Rzymu. Pierwsze nowoczesne pizze zaczęły powstawać w XIX wieku w Neapolu. Ich podstawowymi składnikami były: pomidory, ser mozzarella i bazylia, reprezentujące narodowe barwy Włoch. Dziś znamy te pizze pod nazwą Margheritta.

Czym różni się pizza w Polsce od tej we Włoszech i USA? Przede wszystkim smakiem, rodzajem i rozmiarem. Zacznę od tego drugiego. W naszym kraju przeważnie podaje się ją w całości. Dostępne są zazwyczaj trzy rozmiary i dwa rodzaje ciasta (cienkie i grube). W Rzymie, podobnie jak u nas, pizza serwowana jest w kształcie dużego koła. Istnieje jednak tylko jeden rozmiar, odpowiednik naszego dużego i jeden rodzaj ciasta – chude. Dzięki temu z jednej strony jest ona bardzo sycąca, z drugiej zaś nie zapychamy się ciastem, tylko pysznymi składnikami. Ciasto jest bardziej chrupkie i smaczniejsze. Nie smakuje, jak ma to przeważnie miejsce w Polsce, jak bułka, tylko bardziej jak placek. Najpopularniejszą pizzą w Rzymie jest oczywiście Margherita. Jest ona jednak zupełnie inna niż polska. Na cienkie, chrupiące ciasto nakłada się sporo sosu pomidorowego, który smakiem przypomina mi nieco sos do spaghetti neapolitańskiego i dużo sera. Podobnie wygląda produkcja innych rodzajów tego dania, z tym że na wierzch kładzie się też również inne składniki. Dzięki temu jest ona soczysta i intensywniejsza w smaku. Nie potrzebny jest też żaden inny dodatkowy sos. Gdy wracam z Włoch do Polski i idę do pizzerii, mam wrażenie, jakbym jadł pizzę z mikrofalówki. W porównaniu do rzymskiej, jest ona miękka, gąbczasta i bez smaku.

Chociaż to we Włoszech powstały pierwsze nowożytne pizzy, wiele osób kojarzy tę potrawę z USA. Ostatnio przeprowadziłem niezwykle zażarty spór z kumplem, który upierał się, że jest to danie pochodzące z północnej ameryki. Tymczasem pizza pojawiła się w USA dopiero pod koniec XIX wieku, razem z włoskimi imigrantami. Na początku spożywano ją głównie w miejscach, gdzie osiedlali się przybysze z Italii, jednak z czasem stała się ona coraz popularniejsza w całym kraju. W połowie XX wieku zaczęły powstawać znane amerykańskie sieci pizzerii. W 1958 roku w Wichita w stanie Kansas otwarta została pierwsza restauracja Pizza Hut. Dziś pizza jest jedną z najpopularniejszych potraw w USA. Jest ona jednak spożywana nieco inaczej niż w Polsce i we Włoszech. W Nowym Jorku jest ona traktowana jako fast-food, coś w stylu kebaba lub burgera. Nie sprzedaje się jej raczej w całości, tylko w pojedynczych kawałkach, przeważnie tej samej wielkości. Dlatego jeśli chcesz się najeść, zamawiasz kilka kawałków. Ma to swoje plusy, gdyż można zjeść kilka kawałków, każdy innego rodzaju. Jej jakość bywa różna. Raz zdarzyło mi się zjeść w pewnej knajpce na Manhattanie pizzę, która była tak dobra, jakby pochodziła z Rzymu. Zdarzają się jednak miękkie flaki, jak w Polsce. Jak już zaznaczyłem, w USA, podobnie jak w naszym kraju, istnieje wiele rodzajów pizzy. Ta najlepsza, która smakowała jak włoska, była z kurczakiem i pieczarkami.

Choć w teorii pizza jest jedna, w różnych miejscach w Europie i na świecie smakuje ona nieco inaczej i jest podawana w różny sposób. Jest to znakomity wybór podczas intensywnej podróży, gdy planujemy ostre zwiedzanie i nie wiemy, kiedy następny raz będziemy mieli czas, aby coś zjeść. Daje ona sił i energii na dłuższy czas, więc pozwala wytrwale zwiedzać miejsce, w którym jesteśmy. Energia, którą przeznaczamy na chodzenie i poznawanie danego miejsca sprawia, że te niezdrowe danie nie odłoży nam się w boczki i bilans kalorii wypadnie na zero (jeśli nawet troszkę nie schudniemy). Poza tym, spędzenie godzinki w pizzerii (zwłaszcza jeśli jemy na zewnątrz) pozwoli nam znakomicie poznać miejsce, w którym aktualnie przebywamy. To początek wyprawy w głąb świata!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *